Czekam na kogoś, na coś.
Na Ciebie, na ten pierwszy krok.
Gdy weźmiesz mnie w ramiona i szepniesz swym delikatnym głosem dwa słowa.
Te dwa niebiańskie słowa,
które obiją się o uszy i zostaną głęboko w mym sercu,
które wymówisz Ty.
Swymi namiętnymi i pełnymi rozkoszy ustami.
Czekam, Ciebie nie ma.
Wszechogarniająca pustka.
Zewsząd napiera strach.
Nie przychodzisz,
nie przytulasz,
nie szepczesz.
Błoga cisza,
którą chciałabym zatrzeć słowami,
pocałunkami,
pieszczotami.
Jestem sama ze swoimi smutkami.
Kochałam, kocham i kochać będę.
To silniejsze ode mnie.
Wstaję, by nabrać odwagi do zrobienia tych kilku kroków.
Przechodzę wśród tłumu,
by nie zostać zauważona.
Byś to Ty mnie odkrył, odnalazł.
Już czuję woń Twych perfum w powietrzu.
Wciąż idę i wciąż czekam.
Odnajduję Cię.
Byłeś kiedyś, a teraz nadal z nią.
Łzy jak strumień ciekną po mych bladych policzkach.
Zauważasz mnie.
Przez chwilę spoglądasz w moją stronę nie wiedząc co się dzieje.
Stoimy tak wpatrzeni w siebie-
Ja ze łzami,
Ty w smutku pogrążony.
Podchodzisz.
Patrzysz mi głęboko w oczy
i szepczesz jedno słowo.
To jedno słowo, którego przed chwil kilku bym się nie spodziewała.
Słowo `Przepraszam`.
Pełne żalu i łez, nie zauważalnych gołym okiem.
Było to tak prawdziwe,
jak nigdy żadne słowo, które usłyszałam.
Oczy Twe świeciły szczerością.
Nie powiedziałam nic.
Dotknęłam Twych ust, by po raz ostatni poczuć ich gładkość.
Z przykrością spojrzałam Ci w oczy i odeszłam..
..Ty już nie pobiegłeś.
Powyższy wiersz napisałam rok temu po utracie jedynego chłopaka, którego kochałam..
..później stawało się ich coraz więcej..